Blog > Komentarze do wpisu

Zadowoleni rzadko pociągają tłumy

Czy nie ma ambicji, czy nie ma potrzeby? Nie czuje, że powinna? Wszystko jej jedno, a może nie musi? Gdzieś po drodze kilkakrotnie miała więcej szczęścia niż rozumu, co nie zmienia faktu (ech, jakże cudownie nadużywane słowo), że ciągle woli być, niż mieć. Nie wie, na ile jest, na ile bywa, ale nie ma. Ale nie ma potrzeby mieć. Środek do celu, nie cel sam w sobie. 

No, żeby nie było. Czasami wydaje jej się, że coś z nią nie tak. Gdy za dużo przebywa wśród tych, którzy zbyt poukładani są i odtąd dotąd wymierzają swój świat, byt, dzień. Centymetr po centymetrze, puzzel po puzzlu, szlifując powierzchnię, cyklinując klepki. Nawet na moment z twarzy jej znika uśmiech zadowolenia, który jak wycięty ostrym nożem, wytatuowany na policzkach był. Ale wraca po chwili, wślizguje się w oczy i na lico całe.

Nie zawojuje świata ani ludzi. W swoim ogródku przekłada kamyczki z miejsca na miejsce, utrwalając w nim pseudoartystyczny nieład. Wyścigi, maratony zostawia innym. 

 

wtorek, 21 czerwca 2011, pulchrabella

Polecane wpisy

Komentarze
2011/06/24 18:20:03
Istnieje tylko alternatywa? Wymierzanie świata lub przekładanie kamyczków z miejsca na miejsce? A może właśnie jest to środek do celu czyli coś, co można osiągnąć w jakimś zakresie choć największym celem nie jest? Mieć tyle, aby móc świadomie wybrać gdzie i kim być. Chociażby żeby bez problemu móc być częścią takich wydarzeń jak to dzisiejsze.
-
2011/06/26 15:33:49
Nie, jak we wszystkim skala szarości jest szeroko rozciągnięta. I chyba całkiem nieźle sytuować się gdzieś w okolicach środka, bezpiecznie i konformistycznie :) to był po prostu komentarz na gorąco, kłębiące się po pewnym spotkaniu myśli .
-
2011/06/27 00:01:40
Mówisz, że blisko środka i konformistycznie? W moim modelu (mieć tyle, żeby móc świadomie wybierać miejsce i rolę) wszystko zależy od celów, które się chce osiągnąć. Są cele (pasje życiowe, miejsca do życia lub chociażby zobaczenia, ambicje i satysfakcje zawodowe), które dość sporo wymagają. Ale myślę, że najważniejsze jest patrzenie czy celem jest już samo w sobie posiadanie, czy jeszcze nadal zdobywanie celów, do których są potrzebne pewne środki. Ale na szczęście przy osiąganiu części celów środki przychodzą "przy okazji". ;)
-
2011/06/27 12:04:27
Ilu ludzi, tyle modeli. Są orły i są kury, są strusie i pingwiny, wszystkie mają jakieś zadania do wykonania :)
Może konformistycznie niekoniecznie jest dobrym słowem, po prostu można zdobywać szczyty albo smarować masłem chrupiący, ciepły jeszcze chleb. Kwestia potrzeb.
-
2011/06/27 23:42:47
Zawsze lubiłem strusie, a od czasu "Madagaskaru" lubię też pingwiny :)

Zgadzam się - świeży, ciepły, chrupiący chleb z masłem smakuje najlepiej na szczycie. ;)
-
2011/06/28 11:31:21
Miłośnik nielotów? Coś się tu nie zgadza, prędzej o sympatyzowanie z jastrzębiami bym kolegę podejrzewała :)
No i wtedy zamiast chleba z masłem przydałby się kawał krwistego, soczystego mięsa ;)
-
2011/06/28 19:13:49
Nieloty, ale jakie rezolutne! :) (a tak naprawdę nie ma nielotów - nawet człowiek potrafi latać)

Widzę, że nie zdążyliśmy się nawet poznać, a już wpadłem do krwisto-jastrzębiej szufladki. Dość szybko! ;P
A wyjaśnienie jest proste - wielowymiarowość i różnorodność wyników w różnych obszarach/wymiarach są na pewno moimi przyjaciółmi a upraszczanie i schematy na pewno nimi nie są (za rzadko do nich pasuję). ;) Trudno więcej przekazać w paru zdaniach wpisu. Tylko znajomość, wspólne rozmowy i przeżycia mogą coś więcej przekazać i bez przekłamań i niejednoznaczności.
-
2011/06/29 11:19:39
To nie szufladka :) raczej jak katalog w bibliotece, w którym jedna pozycja może się znaleźć pod innymi hasłami. Nawet skrajnie różnymi. Kategoryczne pozycjonowanie też nie leży w mojej naturze. Przecież wszyscy wymykamy się schematom w mniejszym czy większym stopniu.
-
2011/06/29 13:42:56
Jasne, jasne! Lecz nadal nie rozumiem skąd się wzięło to mięso, krew i jastrzębi wzrok/charakter. Cóż takiego było w moim pisaniu, że takie wizje się pojawiły? :)
-
2011/06/29 18:35:58
Chodziło raczej o jastrzębi lot, wysokość, przestrzeń i tego typu konotacje, no, może jeszcze bystrość się tu mogła znaleźć. A krwiste mięso raczej przypadkiem - jako nieodłączny atrybut drapieżnego ptaka, taki, który wypełza z szufladki pod hasłem "jastrząb" :)
-
2011/06/29 23:11:47
A ja myślałem, że jastrzębia skojarzenia oznaczają coś negatywnego.

Ale potwierdzam - przestrzeń i latanie lubi się, oooooj lubi! :) Tylko zadziwiające jak to zostało wykoncypowane z mojego pisania.
-
2011/06/30 23:34:19
Może wyczytałam to między wierszami, może zgadłam, sama nie wiem :)
czyżby trafiło na jakiegoś pilota bądź innego miłośnika motolotni? :P
-
2011/07/01 17:53:14
Powiem tyle, na ile czuję komfort wypowiedzi w sieci publicznej. ;)
Po pierwsze lubienie przestrzeni i latania można rozumieć tak wprost jak zrozumiałaś (chociaż akurat nie trafiłaś dokładnie).
A po drugie na pewno myślałem też o szerszym rozumieniu - zwłaszcza w przypadku lubienia przestrzeni, związanej z tym swobody i poczucia wolności. To coś, co baaardzo lubię i moim zdaniem dość konkretnie to widać w tym jak i gdzie żyję, co robię, co myślę o życiu, jak spędzam wolny czas i wakacje itp.
Tyle na teraz - więcej zostawmy sobie na wypadek gdybyśmy kiedyś wpadli na siebie na mieście ;) (cały czas mnie zastanawia i zadziwia ta nieustanna obrona twierdzy krzyżackiej :)
-
2011/07/03 17:33:22
Hm, nie będę dalej zgadywać, może uda mi się coś więcej wyłapać z Twocih wypowiedzi :) Mniej bądź bardziej tymczasowa zachowawczość pozwala i mnie czuć się komfortowo w sieci. A ty sam, Za-mencie, bronisz swojego terenu, będąc jeszcze bardziej anonimowy, żeby nie powiedzieć "zablokowany" ;)
-
2011/07/04 00:26:16
Bronię się przed internetem a nie przed Tobą. Choć i tak dużo o mnie wiadomo biorąc pod uwagę, że jestem jedynie sporadycznym komentatorem, a nie autorem bloga. Nie sądzę żebym był "jeszcze bardziej anonimowy" biorąc to pod uwagę. Ale skoro uważasz, że taki jestem zablokowany to spotkajmy się i odblokuj mnie śmiała longplayko ;P (zajmie nam to szybciej niż pisanie przez parę miesięcy po 3 zdania co parę dni).

Ostatnio chyba nawet Cię widziałem - siedziałaś w kawiarni przy stoliku i wyraźnie wyglądałaś na bardzo nieśmiałą ;)
-
2011/07/04 11:39:43
To chyba jednak nie byłam ja :) Po pierwsze primo, nie miałam czasu na żadną kawiarnię w weekend. Po drugie primo, sprawiam mylne wrażenie, bo podobno wcale nie wyglądam na taką nieśmiałą jak jestem ;) Dopiero po chwili pojawia się "zonk".
A w kwestii anonimowości: zdecydowanie więcej wiesz o mnie niż ja o Tobie. Ja mogę sobie gdybać, zgadywać, a Ty, Za-mencie, możesz wcale nie istnieć. Czy można ufać w sieci?
-
2011/07/04 15:28:51
Już to pisałem, ale się powtórzę - nie można ufać sieci i po to właśnie ludzie od zawsze stosują spotkania. :) Chociaż jakbym nie istniał to raczej bym nie szedł w kierunku spotkania. Tak mi się wydaje. Ale pewny to nie jestem bo jako istniejący nie mogę do końca wiedzieć co bym robił jakbym nie istniał. :)
I tak się zastanowiłem co ja takiego wiem o Tobie. Wyszło mi tego bardzo mało - aż dziwnie wobec Twoich stwierdzeń, że wiem zdecydowanie więcej. Właściwie to tylko płeć, wiek (mniej-więcej), życie w stolicy, zamiłowanie do weekendowych wypadów do knajp ze znajomymi. Reszta to tylko wpisy o wrażeniach i emocjach, które najczęściej nawet nie mają jasnego powodu. Raczej oddanie nastroju chwili niż wydarzeń. I oczywiście to wszystko przy założeniu, że Ty istniejesz i piszesz to, co się u Ciebie dzieje. To aż tak wiele? ;)
-
2011/07/05 13:16:40
Hm, może rzeczywiście. Gdzieś może z tego składa się odbicie mojej osobowości, wiadomo, trochę w krzywym zwierciadle, trochę wykreowane, ale raczej bliskie rzeczywistemu obrazkowi. Jedno, co pewne, to że odwrotne, jak to widziane w lustrze :)
-
2011/07/05 21:45:24
Fakt - skupiłem się na faktach a tych niewiele. :) Ale wiem po prostu, że taki blog jest pisany "tu i teraz", opisuje się emocje i przeżycia a nie hobby albo kwestie moralnego upadku świata. Nie patrzę więc specjalnie uważnie na to, co było pół roku czy rok temu bo nie wiem ile z tego jest teraz. Wiem tylko, że zacząłem tu zaglądać zupełnie przypadkowo a teraz pomimo paru miesięcy czytania i małej ilości wolnego czasu chętnie zerkam co tam słychać u Pulchrabellki. :) A to u mnie już coś! :) Więcej można się dowiedzieć tylko przez bezpośrednie spotkanie takich znajomych-nieznajomych bez żadnych założeń i oczekiwań. Masz trochę wolnego w weekend? ;)
-
2011/07/06 10:47:46
Ech, męski punkt widzenia świata. Z mojej perspektywy faktów tu aż nadto, choć może ten kod niekoniecznie jest czytelny?
Weekend mam zapakowany aż po grdykę: rodzinne i pracowe zobowiązania :( bezzabawowo. Ale co się odwlecze...
-
2011/07/06 12:54:39
Dokładnie - czasem kod mało czytelny. I chyba nie ma tu co "męskować" bo ciasno i duszno w szufladkach a przecież nie tylko mnie zdarzało się dopytywać co tak naprawdę zaszło. :) Dla mnie najważniejsze, że czas leci, tematy migają jak w kalejdoskopie a jednak jakoś się zagląda i pisze i czyta te komentarze. ;)
No i cóż - jak po grdykę to trudno i nic się nie poradzi. U mnie akuratnie dość luźno się zapowiada a potem może być gęściej. Ale jak się w końcu zejdą Ochota z Wolą to kto wie co to będzie! :)
-
2011/07/06 16:56:46
No, może rzeczywiście, szyfr czasem tak osobisty, że tylko dla autorki zrozumiały :)
Uważaj, uważaj, Za-mencie, bo wiesz, jak to bywa z singielkami ;) przy pierwszym spotkaniu pytają o nazwisko, na drugim przedstawiaja konfigurację, czy nazwiska do siebie pasują, czy jego , czy dwa, czy własne zostawić, na trzecim nadają imiona dzeciom, a na czwarte przynoszą misia i szczoteczkę do zębów ;)
-
2011/07/06 23:34:06
Dzięki za ostrzeżenie - nic nie wiedziałem o tym misiu ;) I widzę proste lekarstwo - nie zdradzać tak szybko nazwiska ;)
A skoro ostrzegamy to ja mam tylko jedno - przed spotkaniem wyrzuć wszystkie szablony, schematy i szufladki bo niechybnie szybciutko w którejś się nie pomieszczę i tak zostanę przytrzaśnięty wpół. :D

darmowe statystyki strony