Wpisy z tagiem: niedoczas

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Niby nic się nie wydarzyło, a tyle się stało. Zjadana od środka, przez wszystko, co niewykonane na czas, rzuca się w wir dygresji i dryfuje z prądem tych, których nic nie goni.

Znowu odkłada do szufladki "na później", zdąży się, ogarnie się, zamknie się temat. Bez porządku, bez konsekwencji, bez ambicji, bez sensu. Próbuje rękami zagarnąć do siebie resztki nieutraconej na rzecz lęku przestrzeni i nie daje rady. Chce, ale nie może. Wie, że musi pozamykać te sprawy, ważne, nieodwołalne, a nie robi nic. Czeka, jakby rozwój następował sam, bez żadnych bodźców, bez żadnych działan, bez żadnego silnika, siły zewnętrznej bądź wewnętrznej. Perpetuum mobile.

Zawodzi samą siebie. Permanentny przystanek na drodze do dorosłości, powinna złapać autobus już dawno. Ale czeka niewiadomonaconakogopoco.

A jeśli chodzi o sferę emocji, to... 

Kurwa.

Bez kropek, zakrętów, ue, v czy innych takich.

Runęła wieża budowana przez czas jakiś ostatni. Zakończył się pewien etap. Niedopowiedzeń, podwójnych znaczeń, tych oczu, które mówią, dyskutują, przekazują setki informacji, tych oczu nad wargami, które trwają nieporuszone. Tych gestów przypadkowych, a jakże celowych, tych zerknięć, nieśmiałych opuszczeń głowy, umknięć wzrokiem spłonionym.

Będzie jej smutno i samotnie, i tęskno, i chyba nawet trochę rozpaczliwie. Temat nie był na tyle otwarty, by można było zamknąć za nim drzwi, zatrzasnąć okładkę i odłożyć na półkę

Nie myślała, że to aż tak, nie spodziewała się. Nie wiedziała, bo nie nazywała. To nienazwane nie istniało ani w świecie, ani w jej świadomości.

* Pewien poeta:

 

wtorek, 07 czerwca 2011

Randkę niby miała mieć dzisiaj, ale nie ma. Rozumie niby, że jak się ludzie umawiają, to się umówili i nie trzeba tego potwierdzać dziesięć tysięcy tysiąc pięćset dwa dziewięćset razy i razów, ale wolałaby być dopytana, potwierdzona, uzupełniona o informacje, że tak, że na pewno, że tu i tam. A jak nie, to jej podła kobieca natura się przeciwko temu oburza, buntuje, nie, o nie! 

Swoją drogą słowo "randka" jednym z brzydszych słów się jawi w pulchrabellowej głowie. Takie wydumane, zadufane, twarde, nieprzekazujące emocji żadnych pozytywnych.

W ciągłym niedoczasie, wpatrzona lekko otępiałym wzrokiem to w ekran, to w ścianę, zatyka uszy, chroniąc je przed hałasem wydawanym przez musujący w szklance alka seltzer, przełyka ślinę, zbawienną dla wysuszonego gardła, i marzy o położeniu się do łóżka w dusznej dziupli. 

Wczorajszy pięciobój nowoczesny, kórego dominującą dyscypliną był maraton centralny, dał się we znaki. Popłynęły przy okazji, mistrzynie stylu klasycznego. Nie wie, czy lata nie te, czy pogoda nie ta, nieważne, jednak warto dziś się leczyć.

Ludzie są mili, dobrzy, weseli i radośni. Trzeba tylko umieć się na nich otworzyć. No. 

Ma mętlik w głowie, gonitwę myśli, burzę mózgu. Ciągle nie lubi cwaniactwa, za to coraz bardziej lubi małe radości i wspólne carpe diem. Bezpłatne uśmiechy, miłe słowa, podsłuchiwane small talki, przyjaźń, beztroskie tańce w najmniej oczekiwanych miejscach o nietypowych porach. Swobodnych ludzi lubiących siebie i innych.

sobota, 19 marca 2011

Choćby się przywiązać do drzewa, łańcuchem wielkim i mocnym, złapać go za tylną nóżkę, przykuć do siebie nawet, trzymać, nie puszczać, prosić, błagać, zaklinać.

Tak, hipnotyzować jak kobrę, niech rozkłada swój kołnierz, niech syczy, językiem rozdwojonym, grzesznym, kłamliwym niech młynki wywija, stroszy się, wije, kręci, pręzy, napina mięśnie karku i pozostałe. Trzymać jak księżniczkę bajkową w dłoniach silnych rycerskich, niech stanie się smokiem, jaszczurką, żagwią płonącą, psem sciekłym, nie, nie będzie przemiany w piękną i dobrą, w ropuchę może.

Zdradliwy ten czas. Kusi, mami, tumani, przestrasza. A dedlajn nieodwołalnie się zbliża. Ech, albo życie, albo obowiązki. Wszystko na 200%, żadnego umiaru, żadnego rozsądku. Tak o Pulchrabelli powiedzieć, że rozsądna, że odpowiedzialna, że poukładana, posprzątane w głowie jak w sypialni dziewczęcej w przyklasztornej bursie, to jak o śniegu że gorący, oksymoronicznie, ładnie, ale nieszczerze.

Coś jej śmierdzi pod nosem. Aha, ręka w nocniku.

21:23, pulchrabella
Link Komentarze (5) »

darmowe statystyki strony