Wpisy z tagiem: lojalność
piątek, 04 marca 2011
Granica jest bardzo cienka, ścieżka stroma, a za płotem tej historii może czaić się potwór. Albo i co gorsze. Nie ma to jak dobre hamulce. Choćby i się miało przez moment ochotę popłynąć, odpłynąć, dryfować, bez steru, z wiatrem i prądem, pod wpływem prądu też. Ale za łątwo się utopić. W błocie, nie że w wodzie. Taaak, alkohol zaciera granice, różnice, rozmiękcza wątpliwości, wymywa z głowy przyszłość, przeszłość, plany aspiracje, nadzieje, zostaje TU i TERAZ, mistrzostwo świata w kategorii każdej, siła i moc. Pewność siebie, sytuacji, współrozmócy, wspólnoty pragnień i pożądań. Sama sobie winna, że wyszło, jak wyszło. Na szczęście na krok przed urwiskiem powiedziała: Prrrrr! Zeskoczyła, zatrzymać próbowałą ogiera rumaka. Skoczył. Trudno. Żadna z niej Florencja Nightingale, żeby rozbite głowy i skopane tyłki opatrywać. Ma wystarczająco dużo zajęć. Tylko ta kwaśna cytryna przesolona, której smaku ostatnio z ust pozbyć się nie może, jakaś męcząca...
niedziela, 23 stycznia 2011
Jeszcze niedawno twierdziła, że jest materiałem na żonę, nie na kochankę, w oczach mężczyzn. Czas zweryfikował to myślenie. Ni stąd, ni zowąd zaczęła się nadawać na kochankę. Propozycji ma prawie że w bród i co niemiara. Szkoda tylko, że od samych bliskich jej facetów. Bądź facetów bliskich jej kobiet. Bo jest: ... (i tu nastepuje wysyp komplementów, wśró których seksapil, mądrość i DYSKRECJA wiodą prym). Nie będzie obłudna, przyzna się samej sobie, że przyjemne to i miłe, że w jednym, dwóch przypadkach chwila zastanowienia była, zawieszenie akcji w próżni, suspens przed wyjaśnieniem kwestii w nowym rozdziale. Człowiekiem jest tylko, z krwi kości, ciało, chleb, dusza w środku zbolała, stęskniona. To oczywiste, że było zawahanie. Rozmiękczana była, bliska przekroczenia granicy, za którą czysta esencja przyjemności i zatrata. Na dobrej drodze ku temu była. Była, właśnie. Ale nie lubi niepotrzebnych komplikacji. No i zamiast napisać melodramat, thriller erotyczny, komedię romantyczną, dramat w trzech aktach pozostała przy poradniku dla panienek z dobrego domu, kuerva. Zapętla się muzycznie i nie myśli o tym, że po raz kolejny zadziałała niezgodnie z carpe diem. I nie ma z tego żadnej satysfakcji. Ech, głupia ty.
wtorek, 17 sierpnia 2010
A raz ustalonych zasad współżycia społecznego nie nagina się "bo tak". Powrócona, zakręcona, nienawrócona, podkręcona. Może i zaszokowana. Nie wie, co ma myśleć. Gdyby rozłożyła temat na części pierwsze, rozpisała na punty, podpunkty i inne myślniki, to pomyślałaby: rewelacyjnie. Może nawet: idealnie. Ale nie rozkłada i mówi: fantastycznie. Z kosmosu. Z chaosu. Ze świata pięciu stron i wiecznych zachodów słońca. Nie do ogarnięcia dla skromnego umysłu. Składa to na karb: klimatu, miejsca, nastroju, towarzystwa, atmosfery, pogody i in. (niepotrzebne skreślić). Płynów nie brakowało, hamulcowego na szczęście też. Nie, nie chodzi o podchody, zadensimy, zaseksimy, cho no, malenka, będzie fajnie, nie pożałujesz, no, zrób to, no weź! Bo by nie miała wątpliwości. Pewnie nie. Ale nie, przecież nic nie może być łatwe, proste, przyjemne, bez zobowiązań, bez problemów, bez historii i bez przyszłości, bez spisu treści i streszczenia. Gdyby umiała w życiu używać zdrowego rozsądku, zgodnie z nim postępować, pewnie byłaby szczęśliwa. Ale walenie głową w mur bywa, niestety, przyjemniejsze. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
darmowe statystyki strony |